Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imagines związane z One Direction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą imagines związane z One Direction. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2013

imagine z Harrym #3

(29.08.2012, część pierwsza)

Jest piątek, ładna pogoda, a w poniedziałek niestety musisz już iść do szkoły, bo wakacje dobiegają końca. Chcesz wykorzystać te ostatnie dni wolnego. Wybierasz się z kumpelami na pizze. Nie miałyście pomysłu na jakiś inny obiad. Kupiłyście jeszcze pepsi, po czym usiadłyście przy niewielkim drewnianym stoliku, stojącym przy wielkim szklanym oknie. Długo czekałyście na Wasze zamówienie. W międzyczasie przeglądałyście tweety na twitterze, rozmawiałyście na różne tematy i patrzałyście przez okno.
- OMG! To Harry Styles! - krzyknęłaś w pewnym momencie i wybiegłaś z budynku.
Hazza słyszał Twoje piski i okrzyki radości. Pobiegł w Twoim kierunku, przytulił Cię i powiedział:
- Cześć, kochanie!
Zaśmialiście się.
- Masz ochotę zjeść pizzę ze mną i moimi znajomymi?
- Z przyjemnością!
- To wejdźmy do środka.
- Ok. - uśmiechnął się.
Weszliście do pizzerii i usiedliście przy stoliku, przy którym przedtem siedziałaś ze znajomymi. Oczywiście nie obyło się bez pisków. Harry dał Wam autografy, a gdy poprosiłyście go o zdjęcie - powiedział, że po zjedzeniu pizzy pójdzie z Wami do parku i zrobicie sobie kilka zdjęć z nim. Byłyście tak podekscytowane i szczęśliwe oczywiście! Kelner przyniósł na stół pizzę. Zaczęliście jeść.
Kiedy skończyliście konsumować "obiad" - poszliście do parku i, tak jak obiecał Loczek, zrobiliście sobie z nim trochę zdjęć... no, może więcej niż trochę. Po skończonej mini sesji, do Harry'ego przyszedł sms.
- To Zayn - powiedział.- Muszę już iść, mamy wywiad.
Włożył Ci coś do kieszeni i poszedł.


(17.02.2013, część druga)

Dopiero pod wieczór, gdy byłaś już w domu, przypomniałaś sobie o tajemniczym "czymś", wciśniętym przez Harry'ego do Twojej kieszeni. Automatycznie włożyłaś do niej rękę i wyciągnęłaś malutkie zielone pudełeczko o okrągłym kształcie. Otwarłaś je. Twoim oczom ukazała się kartka, a pod nią...? Chwila prawdy... Folia bąbelkowa! Już chciałaś rzucić się do pstrykania folią, gdy doszło do Ciebie, że może Ci się jeszcze przydać, więc wzięłaś się za czytanie tego, co napisano w liściku:

Hej, pisałem to jeszcze gdy byłem w domu. Wiedziałem, że dzisiaj się spotkamy (obserwuję Cię na twitterze z innego konta). Zostawiam Ci swój numer telefonu na odwrocie kartki. Zadzwoń, proszę.
Hazzzzzz♥


Siema, tu ja. Przejmuję tą część listu. Harry to niewyżyta stuletnia bestia, która tylko czeka na takie  stworzenia jak Ty.
Ten, Którego Imię Można Wymawiać...


Lubię bigos.
Mąż Każdej Lodówki.


Cześć, oni obaj są niewyżyci.
Ten Zły.


Na zgniłe marchewki Louis'a! Z kim ja żyję!
Jedyny porządny.


Odwróciłaś kartkę, wystukałaś numer Loczka i nacisnęłaś na zieloną słuchawkę...

via. Puzel

imagine z Lou #1 + ODKRYCIE #1

(20.02.2013)
IMAGINE ANI TEKST POD NIM NIE MAJĄ NA CELU OBRAŻENIA KOGOKOLWIEK/CZEGOKOLWIEK!

PEWNEGO KIŚLOWEGO DNIA, W PRZEPIĘKNYM MIEŚCIE DIRECTIONERLAND, PEWNA ISTOTA W SPODNIACH W PASKI I CZERWONEJ KOSZULCE ZAJADAŁA PRZYPALONE PIEROGI. PRZECHADZAJĄC SIĘ PRZEZ ZIELONE ŁĄKI ZNALAZŁA ŻÓŁWIA. PODNIOSŁA POMARAŃCZOWĄ ISTOTĘ I PATATAJALI W MAJESTACIE CHWAŁY W STRONĘ SŁOŃCA, KRZYCZĄC "NAS NIE DOGONIĄ, NAS NIE DOGONIĄ". NIESTETY CZŁOWIEK W KRĘCONYCH WŁOSACH ZACZĄŁ ICH GONIĆ NA SWOJEJ DESCE TAYLOR. WTEDY ŻÓŁW-NINJA W MGNIENIU PACZADŁA ZNALAZŁ SIĘ NA DESCE, ROZBROIŁ JĄ I ODKRYŁ SCHOWEK Z MARCHEWKAMI. ZAJADAŁ SIĘ NIMI DOPÓKI CZŁOWIEK W LOKACH NIE ROZEBRAŁ SIĘ I CHCIAŁ WALCZYĆ Z ŻÓŁWIEM NINJA. ŻÓŁW WLAZŁ NIE WIADOMO JAK NA JEGO KARK I ZADŹGAŁ WIESZAKIEM. GDY LOCZEK UMIERAŁ ZOBACZYŁ, ŻE WIESZAK, KTÓRYM ŻÓŁW GO ZADŹGAŁ BYŁ JEGO TATUAŻEM, GDYŻ ŻÓŁW MIAŁ NIESAMOWITE ZDOLNOŚCI. ŻÓŁW ZABRAŁ RESZTĘ MARCHEWEK I WYRUSZYŁ W ŚWIAT POSZUKUJĄC NOWEJ PRZYGODY. WTEM UJRZAŁ PONOWNIE ISTOTĘ, Z KTÓRĄ PATATAJAŁ. NAGLE PO KRAINIE ROZLEGŁO SIĘ MIAUCZENIE "NANANANANANANANANANA NANANANANANA". ISTOTA UŚMIECHAŁA SIĘ PONĘTNIE GŁASZCZĄC SWOJEGO DZIWNEGO KOTA. PO CHWILI ZE ZWIERZĘCIA ZACZĘŁA TRYSKAĆ BIAŁA CIECZ, KOT PRZEOBRAZIŁ SIĘ W KOKON. ISTOTA DŁUGO CZEKAŁA, CODZIENNIE PODLEWAŁA KOKON SOKIEM Z MARCHWI. AŻ W KOŃCU Z KOKONA WYSZŁA POCZWARKA. NAGLE ROZPOSTARŁA SKRZYDŁA ODSŁANIAJĄC SWE PRAWDZIWE OBLICZE - LOUISA CAŁEGO OBLEPIONEGO MARCHWIOWYM SOKIEM. ŻÓŁW GDY GO ZOBACZYŁ ZACZĄŁ GO OBLIZYWAĆ AŻ SOK MARCHEWKOWY ZNIKNĄŁ. WTEDY LOU POŁKNĄŁ ŻÓŁWIA Z CHYTROŚCIĄ I ZACHWYTEM MALOWANYM NA WAĆPAŃSKIEJ TWARZYCZCE. NIESTETY ŻÓŁW NIE DAŁ ZA WYGRANĄ I ROZWALIŁ LOUISOWI BRZUCH. LOU ZACZĄŁ WYDAWAĆ ODGŁOSY POTĘPIENIA, GINĄC W RAMIONACH NIEWIASTY, KTÓRA ZDĄŻYŁA GO W TEJŻE CHWILI ZGWAŁCIĆ, ABY DAĆ POCZĄTEK ERZE MARCHEWKOWATYCH. ŻÓŁW ZE ZŁOŚCI ZJADŁ WSZYSTKIE POKOLENIA, MSZCZĄC SIĘ PO DZIEŃ DZISIEJSZY. ŻÓŁW MŚCI SIĘ NA KAŻDYM, KTO NIE KOCHA MARCHEWEK, DLATEGO JEŚLI TY TEŻ ICH NIE KOCHASZ - BĘDZIESZ NASTĘPNY. ŻÓŁW BYŁ ZAZDROSNY O LOU, DLATEGO GO ZABIŁ. A TERAZ TEN, KTO NIE KOCHA MARCHEWEK, JEST W NIEBEZPIECZEŃSTWIE. TO JEST PRZESTROGA, ABYŚCIE NIE MUSIELI UMIERAĆ Z MAJESTATU ŻÓŁWIA MŚCICIELA, KTÓRY POZOSTANIE TU NA WIEKI, A PO DRUGIEJ STRONIE - SPOTKA WAS LOU, MYŚLĄCY, IŻ JESTEŚCIE WYSŁANNIKAMI ŻÓŁWIA. KISIEL I Z LAMĄ TWĄ. ODEJDŹCIE DO BIEDRONKI PO MARCHEWKI, GDYŻ POSIADAJĄC MARCHEWKI Z BIEDRONKI NIE MUSICIE UMIERAĆ, A ŻÓŁW MOŻE WAS POLUBIĆ I ZAPROWADZIĆ WAS DO ŻABKI PO LEPSZE MARCHEWKI NIŻ W BIEDRONCE. A ŻE ŻÓŁW JEST SPRYTNY (WSZYSCY WIEDZĄ, ŻE NAJLEPSZE SĄ W BIEDRONCE), TAK SIĘ KOŃCZY TA HISTORIA. PAMIĘTAJCIE: BIEDRONKA, KISIEL I ŻÓŁWIE SĄ NAJLEPSZE!

via. Puzel i @BABY_CAMAN_

I OTO BYŁA NASZA PRZESTROGA PRZED LOSEM NIESZCZĘŚNIKÓW. JEŚLI MASZ ALERGIĘ NA MARCHEWKI I TO CIĘ URAZIŁO LUB PO PROSTU BOISZ SIĘ TERAZ ŻÓŁWIA MŚCICIELA - PRZEPRASZAMY, ALE CHCIAŁYŚMY OSTRZEC INNYCH.


A TERAZ PATRZCIE NA ME ODKRYCIE SPRZED JAKIEGOŚ CZASU:

NIE MA TO JAK CZYTAĆ SOBIE HP, NAGLE DOSTRZEC TO SŁOWO I POMYŚLEĆ O TATUAŻU HAZZY. A MOŻE DLATEGO STYLES MA WYTATUOWANY WIESZAK? CZY MAMY CZEKAĆ, AŻ HARRY BĘDZIE MIAŁ WYTATUOWANE SKARPETKI?

imagine z Niall'em #3

(07.02.2013)
Chodzi o to, że jedno kichnięcie to 1/8 orgazmu, a ja ciągle kicham i od tego się zaczęło...

Ty: Mamo, jakby ci to powiedzieć... Miałam trochę orgazmów... Ale to nie tak jak myślisz! To przez to, że bierze mnie choroba! No i wiesz... Jedno kichnięcie to 1/8 orgazmu, a ja kichałam 78659437854932 razy i dlatego... Ale nie martw się, to mało jak na to co robię z Niall'em...
Mama: Mogłabyś... No ten... Przedstawić mi Niall'a..?
Ty: Jasne, siedzi u mnie w szafie.
Mama idzie do Twojego pokoju, otwiera szafę, a tam nagi Horan.
Ty: Ale mamo, jego tu nie było...
Niall: Witam, przybyłem z Narnii do Narnii... (t.i.), robiłaś już te teksty ciążowe..?
Ty: No tak... Znaczy nie... Znaczy tak...
Mama: Co się tu dzieje?!
Niall: No bo wie pani... Możemy spodziewać się dzidziusia.
Mama do Ciebie: Co Ty sobie smarkaczu myślisz?! Marsz do swojego pokoju!
Ty: Mamo, jestem w moim pokoju.
Mama do Niall'a: Chodź, zrobię naszą ulubioną kawę i wszystko nam opowiesz...
Ty: Ale mamo, Niall jest nagi!
Mama: Dobra, możesz iść z nami.
Mama, Niall i Ty idziecie do kuchni. Robicie kawę.
Mama: No to... Jak się poznaliście?
Ty: To była miłość od pierwszego wejrzenia...
Niall: Wtargnęła do mojego domu przez komin, Święty Mikołaj chciał się odegrać. Odurzyła mnie marsjankami, związała żelkami, wciągnęła do szafy. Siedziałem w jej szafie przez 69 dni, oczywiście mi się spodobało. Było tam pełno ludzi, ale nic nie mówili.
Mama: Jakich ludzi?!
Ty: Mamo, tłumaczyłam Ci przecież co to plakat.
Mama: Ach! No tak, zapomniałam.
Ty: No właśnie.
Niall: Dożywiała nas, przynajmniej miałem co robić.
Mama: Co robiłeś..?
Niall: Płodziłem dzieci!

via. Puzel i @Narry_Naked_69

imagine "Directionerka vs. nauczycielka" #1

(05.09.2012)
TO NIE MA CELU OBRAŻENIA DIRECTIONERS!

Nauczycielka od polskiego kazała wszystkim uczniom zrobić ładną pierwszą stronę w zeszycie. W domu zastanawiałaś się co narysować. W końcu zdecydowałaś. Nabazgrałaś Larry'ego w dzikiej pozycji i postanowiłaś sprawdzić minę nauczycielki. Następnego dnia ruszyłaś do szkoły krokiem bossa. Weszłaś dumnie z głową uniesioną w górę do klasy.
 - Dzień dooooobry! - powiedzieli wszyscy chórem
 - Dzień dobry. Siadajcie i wyjmijcie zeszyty. Chcę zobaczyć wasze pierwsze strony. - powiedziała nauczycielka.
Po kilku minutach dochodzi do Ciebie.
 - Co to jest?!
 - Nie co, tylko kto! To Larry Stylinson! - odrzekłaś z oburzeniem.
 - Uspokój się!
 - Jak mam się uspokoić, skoro obraża pani Larry'ego?! Czy pani wie, co ja teraz czuję w sercu? Czuję smutek... żal... nienawiść do pani, no bo JAK MOŻNA NIE ZNAĆ LARRY'EGO! A teraz wyjdę i będzie pani prowadzić tą lekcję beze mnie. Jeżeli pani nie wie kto to Larry, ja nie muszę znać pani. Do widzenia!
Strzelasz foch'a z przytupem i wychodzisz z klasy.

via. Puzel (na podstawie wypowiedzi @ZuzannaDuras)

dedykacja #3 - imagine z Niall'em #2

(10.08.2012)
DEDYKACJA DLA  musicinmylifeXD


Chcesz jechać do Anglii, ale rodzice za nic nie chcą się zgodzić. Obgadujesz to wszystko z kumpelami i postanawiacie jechać same, bez ich pozwolenia. Akurat Wasi  rodzice wyjeżdżają na wycieczkę, więc los Wam trochę ułatwił plany. Kiedy rodzice pojechali, zaczęłyście pakować swoje rzeczy do walizek. Miałyście już dawno nazbierane na podróż. Po spakowaniu Waszych bagaży pospieszyłyście na lotnisko. Zdążyłyście w samą porę. Weszłyście do samolotu i zajęłyście swoje miejsca. Leciałyście w cztery, więc żadna z Was nie musiała siedzieć sama. Po kilku godzinach samolot wylądował w Londynie. Miasto bardzo Wam się spodobało. Pojechałyście taksówką do hotelu, poszłyście do swoich pokoi, rozpakowałyście walizki. O jedenastej postanowiłyście iść do klubu. Tańczyłaś tam z przystojnym blondynem. Później Ty i Twoje kumpele musiałyście wracać do hotelu. Zanim poszłyście, dałaś chłopakowi Twój numer telefonu.
Kilka dni później zadzwonił do Ciebie i chciał się umówić. To był Twój ostatni dzień w Londynie. O trzeciej po południu poszłaś do parku na spotkanie. Na ławce czekał blondyn z dyskoteki. Przywitaliście się. Po kilku godzinach rozmowy zadzwonił Twój telefon. Musiałaś już iść. Powiedziałaś, że za chwilę polecisz samolotem z powrotem do Polski. Niall odprowadził Cię i Twoje koleżanki na lotnisko.
Dzwoniliście do siebie i pisaliście SMS-y. Rok później Horan przyjechał do Ciebie pod pretekstem, że na bigos...
Zostaliście parą, zamieszkaliście razem w Londynie i spodziewacie się trzeciego dziecka.

via. Puzel

dedykacja #2 - imagine z Harrym #2

(25.07.2012)
DEDYKACJA DLA AGULKI.


Weekend. Jest bardzo gorąco. Zadzwoniłaś po kumpele i pojechałyście rowerami nad jezioro, żeby się trochę poopalać i popływać. Siedziałyście nad jeziorem dobre pół dnia. Nagle zaczął padać deszcz. Szybko pobiegłyście na brzeg po swoje rzeczy, wzięłyście rowery i podjechałyście do najbliższej knajpy. Miałyście nadzieję, że za krótką chwilkę przestanie padać.
Minęło około godziny, a deszcz nadal padał. Rozszumiała się niezła burza. Do domu miałyście kilka kilometrów, ale zadzwonienie po kogoś nie było żadnym wyjściem, bo w taką pogodę nikt nie ruszyłby się z domu. Z powodu burzy mogłyście siedzieć w knajpie ile chcecie, tak, jak inni ludzie. Podeszłyście do pierwszego lepszego stolika i usiadłyście na przeciwko dwóch chłopaków. Najpierw trochę siedzieliście w ciszy, a później zaczęliście ze sobą gadać. Długo rozmawialiście.
Nagle do jednego z nich zadzwonił telefon.
- O, hej! Jak tam? U nas pogoda jest fatalna i nie możemy się ruszyć na pieszo z knajpy... Co? Serio?! Przyjedziesz po nas? Super! A możesz podwieźć dwie znajome? Ok, ok. Więc my czekamy pa!
- I co? - spytał jego kumpel. - Rysiek dzwonił! Przyjedzie po nas! - skierował wzrok w Waszą stronę. - I was też podwiezie!
Byłyście takie zadowolone, że wreszcie możecie pojechać do domu.
Po piętnastu minutach czerwony samochód podjechał pod knajpę. Szybko wybiegliście i weszliście do auta. Ty usiadłaś z przodu, obok kierowcy. Rozmawiałaś z nim chwilę i dałaś mu swój numer telefonu.
Następnego dnia "Rysiek" zadzwonił do Ciebie i chciał się z Tobą spotkać. Zgodziłaś się. Po południu poszłaś do parku, bo tam się umówiliście i czekałaś aż on przyjdzie. Rozglądałaś się wokół siebie. Nagle zauważyłaś dobrze znaną Ci twarz... Wstałaś i pobiegłaś w stronę wielkiego dębu, przy którym stał...
- Harry! Co Ty tu robisz?
- Umówiłem się tu z tobą - rzekł Hazza i uśmiechnął się.
- Ale ja się umówiłam z Ryśkiem...
- Heeeeeh, to ja jestem Rysiek
- Co?! Żartujesz sobie?
- Nie! Ja teraz nie żartuję. Rysiek to taki mój pseudonim, żeby nikt mnie nie rozpoznał...
Po kilku minutach rozmowy mu uwierzyłaś. Poszliście na długi spacer i zrobiliście sobie fotki, które wstawiliście później na portale społecznościowe.

via. Puzel

dedykacja #1 - imagine z całym 1D #1

(24.07.2012)
DEDYKACJA DLA KASI SZUMOWSKIEJ.


Twoje urodziny. Masz trochę zły humor, bo rodzice nie pozwolili Ci zaprosić Twoich znajomych na przyjęcie. Zrobiłaś gofry i poszłaś do Twojego pokoju. Nudziło Ci się. Włączyłaś kompa i zalogowałaś się na twitter'a. Napisałaś do twojej bff:
"Moje urodziny są tak nudne! Weź mnie stąd!"
Za kilka minut kumpela stała już pod blokiem. Na szczęście miałaś balkon w pokoju. Ucieczka była trochę niebezpieczna, ale postanowiłaś zaryzykować. Powoli skoczyłaś na balkon pod twoim balkonem i na następny, i następny, aż wylądowałaś w jakichś krzakach. Kumpela podbiegła do Ciebie i pomogła Ci wyjść z wybujałej roślinności. Założyłyście kaptury na głowy, aby Twoi rodzice przypadkiem nie wypatrzyli Was przez okno. Poszłyście do domu twojej bff. Pomalowałyście się i przebrałyście w fajniejsze ciuchy. Jej rodzice pojechali do ciotki, więc nikt Was nie zauważył. Do domu wszedł jej brat, ale nie wiedział, że Ty wymknęłaś się z mieszkania. Poprosiłyście go, aby podwiózł Was na domówkę do kumpla. Nudziło mu się, więc się zgodził, ale postanowił Was tam pilnować. Dojechaliście dość szybko. Kumpel ucieszył się, że wzięliście ze sobą jedną osobę więcej, bo kilka osób się nie pojawiło. Impreza była super. Kiedy chciałyście już iść do domu, jej brat gdzieś zniknął. Kumpel powiedział, że źle się poczuł i pojechał do domu. Postanowiłyście pójść na pieszo. Było ciemno... bardzo ciemno... Nagle usłyszałyście jakiś hałas przed Wami. Pobiegłyście przed siebie. Zobaczyłyście samochód, który wjechał w wielkie drzewo. W środku było 5 osób. Nie umiałyście wyciągnąć ich z auta. Zadzwoniłaś po pogotowie. Ambulans przyjechał w kilka minut. Razem wyciągnęliście chłopaków z samochodu. Pojechaliście z nimi na pogotowie. Nie patrzyłaś na nich, nadal byłaś trochę zdziwiona tym wypadkiem. Po tym, jak zawieźliście ich na pogotowie, lekarze odwieźli Was do domu Twojej kumpeli. Godzinę później ktoś pukał do drzwi. Krzyknęłyście "otwarte!". Nagle przed wami stanęli  chłopacy z 1D!
- To wy! - krzyknęłyście i podbiegłyście do nich.
- Tak, to my. - zaśmiał się Zayn.
- Co wy tu robicie? - spytałaś.
- To my wjechaliśmy autem w drzewo, ale nic nam się nie stało, więc wypuścili nas z pogotowia.
- A jak się tu dostaliście?
- Lekarze dali nam ten adres, bo bardzo chcieliśmy wam podziękować.
- Ale nie ma za co!
- Jest za co!
Chłopcy dali Wam piękne kwiaty. Rozmawialiście długo przy kawie, a później 1D zaśpiewali Ci piosenkę na urodziny.

via. Puzel

imagine z Zayn'em #1


(06.07.2012)

Są wakacje, ale jakoś tego nie czujesz. Kumpelom udało się namówić Cię na wyjazd nad jezioro, żebyś się trochę wyluzowała i zaczęła cieszyć latem. Rodzice się bardzo szybko zgodzili, bo mieli dosyć Twojego humoru. Nawet dali Ci pieniądze na drobne wydatki. Pojechałyście w cztery autobusem, dość wcześnie rano. Wynajęłyście mały, drewniany domek, blisko jeziora. Rzuciłyście wszystkie Wasze rzeczy na podłogę i zaczęłyście się ścigać do mostku. Kumpele poszły się kąpać do wody, ale Ty wolałaś siedzieć na ręczniku. W pewnym momencie nad jezioro przyszła duża grupka chłopaków. Nie zwracałaś na nich uwagi. W końcu poszli się kąpać, tylko jeden z nich został i się do Ciebie przysiadł.
- Czemu nie idziesz do wody?
- Wolę siedzieć na słońcu. A tak w ogóle to...
- Też nie umiesz pływać, co?
- Tak...
- Jestem Zayn*uśmiecha się*, a Ty?
- (t.i.) Miło mi Cię poznać.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Masz piękne oczy.
- Nie przesadzaj...
- Nie przesadzam! Jest tylko jedna osoba na świecie piękniejsza od Ciebie...
- Kto to?
- Jaaaaaaa!
- Gadasz jak Malik... Masz nawet takie same imię jak on - mówisz podnosząc głowę. Paczysz na niego i oczom nie wierzysz. - Zaraz, zaraz... Ty jesteś Zayn Malik!
- Heh, taaak - śmieje się.
Twoje kumpele wyszły z wody i zaproponowały, abyście wreszcie rozpakowały swoje rzeczy, o których już zupełnie zapomniałyście, więc poszłaś z nimi do domku. Po rozpakowaniu się chodziłaś po drewnianej podłodze rozmyślając.
- Co Ty tak ciągle chodzisz w kółko? - spytała jedna kumpela.
- Czuję jakbym o czymś zapomniała... - odpowiedziałaś.
- A co to za koleś, z którym gadałaś?
 -Jaki koleś? A, no właśnie! Zapomniałam wziąć od niego numer!
Wybiegłaś z domku mając nadzieję, że Zayn jest jeszcze nad jeziorem i pobiegłaś w miejsce ,gdzie rozmawialiście. Nie było go tam... Zauważyłaś coś różowego wiszącego na krzaku. Poszłaś po to. To był ręcznik na którym pisało:

"Hej, mam nadzieję, że Hazza mnie nie zabije za uprowadzenie jego ręcznika i pogryzmolenie go. Cóż, warto się poświęcić. Jeśli Ty to czytasz, yy... to znaczy dziewczyna, którą poznałem tu dzisiaj po południu napisz do mnie, proszę! Trochę głębiej w tych krzakach schowałem koszulkę w paski (pewnie się domyślasz kogo), na której zapisałem dla Ciebie mój numer gg. (t.i.), proszę spotkajmy się.
Ósme cudo tego świata - Zayn"

Szybko wyszperałaś z krzaków koszulkę i pobiegłaś do kumpel.
- Jest tu jakiś komp?! - wołałaś od progu.
- Żartujesz sobie?! Tu?! Po co ci tutaj komputer?!
- Muuuszę wejść na gg!
- To masz, wejdź w moim tel.
- Dzięki!
Weszłaś na gg, jak najszybciej napisałaś do "ósmego cudu świata", żeby przyszedł teraz nad jezioro. Odpisał "OK;)". Za chwilę obydwoje byliście na miejscu, cali zziajani, bo biegliście, żeby się szybciej spotkać. Nic nie mówiliście. Przytuleni siedzieliście na ręczniku Styles'a i patrzeliście na zachód słońca.

via. Puzel

piątek, 19 kwietnia 2013

"Kapturek"

(06.07.2012)


Niedługo masz urodziny. Udało Ci się namówić rodziców na wyjazd z kumpelami za granicę. Spakowałaś się i następnego dnia ruszyłyście na lotnisko. Wasz kierunek - Hiszpania. Jeszcze przed wyjazdem oglądałyście "Pamiętniki z wakacji" i chciałyście odwiedzić miasto Lloret de Mar. Rodzice nie chcieli się zgodzić, więc powiedziałyście im, że jedziecie się modlić do Jerozolimy. Oczywiście skłamałyście, ale ten pomysł od razu spodobał się rodzicom. Jechałaś z dwoma kumpelami. W samolocie one usiadły razem, aTy sama za nimi. W ostatniej chwili przed lotem do samolotu wparował jakiś spóźnialski. Nie patrzałaś w jego stronę, włożyłaś słuchawki do uszu i słuchałaś muzyki z telefonu. Nawet nie zauważyłaś kiedy chłopak koło Ciebie usiadł. Akurat słuchałaś WMYB. Zaczęłaś śpiewać, a gdy się obróciłaś w drugą stronę i zobaczyłaś kolesia w kapturze pękającego ze śmiechu, trudno było określić czy chciałaś zapaść się pod ziemię, czy mu przywalić. Wyciągnęłaś słuchawki z uszu i powiedziałaś:
- Z czego rechoczesz palancie?! Wiem, że nie mam ładnego głosu, ale mógłbyś okazać trochę kultury!
- Ale ja się nie śmieję z Ciebie, tylko z tego psa *pokazuje palcem na panią z jakimś psem*. Przed chwilą dałem mu marchewkę i colę, i on to wyrzygał babie na kolana! Ta jej mina była bezcenna...*śmiech*. Nagrałem całą akcję na telefon. Chcesz obejrzeć? A co do twojego głosu masz rację.. Nie jest ładny.. Jest przepiękny!
- Dzięki. Z chęcią obejrzę. Serio myślisz, że piękny?
- Pewnie! A co to za piosenka którą śpiewałaś?
- WMYB *uśmiechasz się*.
- A kogo to piosenka?
- To ty nie wiesz?! 1D!
Do końca lotu rozmawialiście o One Direction. Kiedy wychodziliście z samolotu zauważyłaś, że wcale nie jesteście w Hiszpanii. Naokoło było pełno flag UK. Chciałyście jakoś wrócić, ale nie umiałyście się dogadać z obsługą lotniska. Wtedy spostrzegłaś, że chłopak, którego poznałaś w samolocie, jeszcze siedzi na ławce przed lotniskiem i na kogoś czeka. Podbiegłyście do niego. Zgodził się odesłać Was do Polski, ale dopiero po tygodniu, bo teraz nie może. Ucieszyłyście się, lecz została jeszcze sprawa gdzie będziecie nocować przez tydzień.
- Mieszkam z kumplami, ale może znajdzie się dla was jakieś miejsce do przenocowania - odezwał się chłopak.
- To świetnie! - krzyknęłyście równocześnie.
Wzięłyście bagaże i czekałyście z Waszym wybawcą na taksówkę. Gdy dotarliście do wielkiej posiadłości, z domu wybiegli chłopacy z 1D. Uściskali Was i Wzięli wasze walizki. Wieczorem zamówiliście pizze. Dość dużo, bo Nialler był baaaaardzo głodny i musiałyście przed nim chować kawałki, które chciałyście zjeść - wiadomo z jakiego powodu. Zauważyłaś, że jednego z 1D ciągle brakuje, więc postanowiłaś spytać kolesia w kapturze:
- Eej, a gdzie jest pan loczek?
- Niaaaall! - wtrącił się Payne - przyznaj się, że go zjadłeś!
- Stary, co ty piepszysz?! - mówił Niall.
- Ha! A może go jeszcze doprawiłeś piepszem?!
- Jak już jesteśmy przy piepszu, Harry lepiej by smakował z solą...
- Widzicie?! Miałem rację!
- Ale Liam, niby jakim cudem Niall by go zjadł?! - wtrąciła się Twoja kumpela.
- Cuda się zdarzają - odrzekł Liam.
Nagle chłopak w kapturze wybuchnął jeszcze większym śmiechem niż wtedy w samolocie. Zayn i Louis też zaczęli się śmiać, a Nialler i Liam... oni nie wiedzieli o co chodzi, ale nagła głupawka była dla nich normalna, więc dalej kontynuowali kłótnię. W końcu nie wytrzymali i krzyknęli równocześnie:
- O CO WAM DEBILE CHODZI?!
Koleś ściągnął kaptur. Zatkało was... to był Harry we własnej osobie!
- Kiedy żeś go wypluł? - Liam do Niall'a.
- Nie cierpię cię!
- No weź! *słynna mina Lewandowskiego*
- Dobra, kocham cie, bracie!
Horan i Payne się pogodzili. Na przeprosiny Nialler mógł zamówić tyle, ile zdoła zjeść, na koszt Liama. Tak oto Styles otrzymał nową ksywę - kapturek. Spędziłyście świetnie czas z 1D, a gdy odjeżdżałyście Lou powiedział:
- Wypadałoby nam odwiedzić was w Polsce...
Na co Horan krzyknął:
-TAAAAAK!TAM MAJĄ TĄ ZAJEBISTĄ POTRAWĘ ZWANĄ BIGOSEM!

via. Puzel

imagine z Niall'em #1

(06.07.2012)*


Sobota. Cały dzień pada. Jesteś wkurzona, bo na dodatek odwołali koncert Twojego ukochanego zespołu, więc siedzisz przed kompem i piszesz z kumpelą na twitterze. Nagle zauważasz tweet Niall'a o treści: "właśnie jestem w Polsce, stoję sobie przed tym blokiem". Patrzysz na zdjęcie pod tweet'em Niall'a i widzisz blok, w którym mieszkasz. Nie umiesz ogarnąć swojego szczęścia. Idziesz na balkon i wydzierasz się:
- Ludzie, Niall z One Direction stoi pod blokiem!
- Wiem, że tu jestem! - woła Niall.
- Co ty robisz w Polsce?
- Właściwie to przyjechałem do Ciebie.
- Do mnie?!
- Taaak... Pisałaś na twitterze, że zapraszasz mnie na bigos, więc wypadało przyjechać. To wpuścisz mnie do środka, (t.i.)?
- Pewnie!
Biegniesz na dół i zaprowadzasz chłopaka na górę.
- Masz bardzo ładne drzwi.
- Dzięki. Są z drewna.
Śmiejecie się. Idziecie do kuchni i nakładasz mu bigos.
Długo rozmawiacie. W pewnym momencie zauważasz, że Horan jest ciągle w ciebie wpatrzony.
- (t.i.), masz takie piękne paczydła...
- Nie tak piękne jak twoje..
Uśmiechacie się do siebie. Nagle Niall wybiega z mieszkania. Myślisz, że uciekł i zrobiło Ci się przykro. Idziesz do swojego pokoju.
Ktoś puka do drzwi.
- Otwarte! - wołasz.
Odwracasz wzrok od ściany i widzisz blondyna z gitarą, który zaczyna śpiewać piosenkę o tym, jak bardzo kocha bigos, ale jeszcze bardziej Ciebie. Kiedy Nialler kończy repertuar wstajesz, biegniesz do niego i rzucasz mu się na ramiona. Horan Cię całuje i oficjalnie zostajecie parą. Idziecie na balkon i razem śpiewacie jego piosenkę o bigosie.

* - data opublikowania na starszym blogu. Pierwsze trzy (włącznie z tym) imagines były publikowane szybciej, za czasów, gdy miałam jeszcze blog na onecie, jednak nie pamiętam daty tamtych publikacji.

via. Puzel